/
24 stycznia 2020
/

Typy polskich słuchaczy rapu

Jakie istnieją typy polskiego słuchacza rapu?

W końcu przyszedł czas, aby opowiedzieć o Was kochani! Naszymi wnikliwymi oczami przejrzeliśmy większość komentarzy pod postami. Zrobiliśmy analizę, na jakie grupy dzielą się fani rapu, aby teraz po miesiącach pracy, napisać felieton o Was! Nie będzie to jednak zwykły tekst. Chcemy, abyście zobaczyli kogo my widzimy w Was, kiedy wypowiadacie się na temat słuchanej muzyki, czy tego co zrobił dany raper. Na co więc dłużej czekać. Zaczynamy!

On to już się skończył na debiucie

Znacie ten typ koleżki, który od zawsze, ale to zawsze znał wszystkich, bądź większość nowy graczy na scenie. Jest to typ osoby, która zawsze jest na bieżąco…Podobno. Cokolwiek i kogokolwiek się puści to już wiadomo, że zaraz padnie znane stwierdzenie. Iż na debiucie to ten raper, to kozak był, ale teraz to już ch*jnia z grzybami. No i jak tutaj dogodzić takiemu, no jak? No do debiutu to nie ma podjazdu….

Janusz, kiedyś to było…

Przypadłość Polaków, czyli nadmierne wspominanie, jak to było kiedyś dobrze było, a teraz to Sodoma i Gomora. Wydaje mi się, że w każdym z nas jest taki Janusz albo Grażyna, którzy uaktywniają się w odpowiednim momencie życia. Tak samo jest jeżeli chodzi o rap. Pojawiają się takie oto osobistości, które uważają, że oldschool #4life i nic innego w życiu nie będzie tak dobre. Mamy tutaj do czynienia z zamkniętymi głowami, które żyją nadal w 2000 roku. Często nawet bez przesłuchania nowego numeru potrafią napisać, że to i tak „gunwo”. Janusz, kiedyś to było…

To jest taki niuskulowy bengier

Kolejną grupą są wielbiciele newschool’u i wszelkich benger’ów, które pojawiają się niezmiernie często. Dla większości tych osób oldschool równa się czasom Chopina czy Mickiewicza. Wszelkie kawałki, które wyszły w poprzednich latach i nie posiadają w sobie elementów o dziwkach, trawce i milionach monet, nie liczą się tak naprawdę. Jedyne co się liczy to hajs, dragi i dobre bengiery do puszczania w aucie ojca, za kilkadziesiąt tysięcy. *Sytuacja w aucie*To taki niuskulowy bengier, stary

A taki był ladny amerykansky no szkoda

Kolejna przypadłość polskiego narodu. Po narzekaniu na wszystko przychodzi moment, kiedy mówimy no bo to zagraniczne – klasa światowa. Oczywiście, chodzi tutaj o słuchaczy, którzy jak zawsze ujmują Polsce i polskim markom, raperom, na rzecz tego co zagraniczne – amerykańskie. Dla wielu słuchaczy rap kończy się na tekstach Travis’a Scott’a i butach Kanye West’a. A taki ladny amerykansky no szkoda

Ciebie to bym cimcirimcim

Zastanawiam się czasem nad polską mentalnością mężczyzn. Rap zawsze był bardziej osadzony przez facetów w branży niż przez same kobiety. Jednak to co dzieje się, kiedy jakaś raperka wyda kawałek jest straszne. Z góry jest skazana na porażkę, wśród słuchaczy, bo jest…kobietą. Oczywiście znajdą się i tacy stulejarze żyjący na garnuszku rodziców, którzy rzucą komentarz w stylu „flaga Hiszpanii” albo „ale ciebie to bym cimcirimcim„. Chopie, bo na „ł” nie zasługujesz, weź pomóż mamie i obierz ziemniaki na obiad. Za granicą raperki są często postrzegane o wiele lepiej. Osiągają tyle samo, a nawet więcej niż koledzy z branży. Co zatem dzieje się tutaj? Kobiety szturmem muszą iść po swoje? Ciebie to bym cimcirimcim

W sumie to ja mam wyj*bane

Najlepszy typ słuchacza i fana, jaki może się zdarzyć, moim zdaniem. Jest to osobnik, któremu nie straszne są wyroki Boskie. Po prostu słucha to co lubi, bez względu na to czy to stara szkoła, czy nowa. Raper czy raperka, Polski rap czy zagraniczny. Żyje sobie swoim torem życia, płynąc po rapie niczym surfer po falach na wybrzeżu Los Angeles. Można? Oczywiście, że można. Trzeba czasem przysiąść i wsłuchać się w to co wpada nam w ucho. Nie w to co mówią inni. W sumie to ja mam wyj*bane

Tak oto wyglądają typy polskiego słuchacza rapu. Jednak podejdźcie do tego z przymrużeniem oka i nie dajmy się zwariować. Najważniejsze jest to, żeby podchodzić do muzyki i innych ludzi z szacunkiem, którego czasem brak w komentarzach.

Podobne wpisy
Popularne