Autor zdjęcia: Katarzyna Pyszyńska

/
17 stycznia 2020
/

Pezet: „Dla mnie zawsze w rapie ważny był etos „hood rich”.”

Płomień 81 powrócił. Pezet i Onar w wywiadzie o sukcesach i nowym materiale.

Tuż przed premierą najnowszego krążka Płomienia 81 pt. Szkoła 81, Pezet oraz Onar udzielili wywiadu dla redbull.com. Panowie powrócili po 14 latach przerwy i już za dwa miesiące nastąpi premiera nowego krążka. W rozmowie z Marcinem Misztalskim o pierwszych współpracach, sukcesach i postrzeganiu przez społeczeństwo.

Panowie wypowiedzieli się na temat wydarzenia, które miało miejsce w 1997 roku . Wydanie kasety Wspólna Scena, na której pojawili się m.in. Tuwandaale, Edytoriał czy Slums Attack. Padło pytanie, czy scena była wspólna i zjednoczona.

Pezet: Nie czułem tego zjednoczenia. Tak mogło być, ale między tą starą gwardią, raperami starszymi od nas. Możliwe, że oni wszyscy się znali, wspierali i pożyczali sobie wieloślady…

Onar: Tak jak w każdej branży – na początku wszyscy trzymają się razem, a z czasem dochodzi do różnych sytuacji, nie zawsze miłych. Te sytuacje nie były podyktowane tylko pieniędzmi, ale np. tym, że ktoś reprezentował inny styl, chciał powiedzieć coś, co nie podobało się komuś innemu i tak dalej. Wiesz, można przyznać, że ten początek był w miarę zjednoczony.

Panowie wypowiedzieli się również, kto był ich autorytetem na rodzimej scenie.

Onar: Na mnie największe piętno odcisnęła Molesta. Włodi i Vienio byli dla mnie takimi osobami, które może nie dawały mi jakichś rad, ale na pewno traktowałem ich trochę jako chodzące autorytety muzyczne. Co do Volta – nie mam zamiaru podważać tego, co zrobił dla warszawskiej sceny, bo zrobił naprawdę niemało. Szanuję go m.in. za to, że potrafił zebrać tylu znakomitych raperów na swoich składankach producenckich.

Pezet: Do dziś twierdzę, że Volt był bardzo ważną postacią dla rozwoju polskiego hip-hopu. To był gość, który scalał scenę, był naczelnym producentem wielu kultowych płyt. Cały czas uważam, że przykładowo podkład w „Osiedlowych akcjach” jest genialny. Wiedział, jak obrabiać sample, które nierzadko przynosili mu raperzy na ich albumy. Wydaje mi się, że jego sound brał się z tego, że miał umiejętności, wiedział, jak coś zrobić, a częściowo właśnie też nie wiedział… i to dawało ostateczne brzmienie.

Panowie wypowiedzieli się również o momencie, kiedy to DJ 600 V podzielił na swoim albumie scenę na jasną i ciemną stronę.

Pezet: To był nieco sztuczny podział. Ciekawe jest to, że niektórzy raperzy, którzy do dziś są popularni, uważają, że to było niesamowite, że Volt się na to zdecydował. Ci raperzy mówią, że przecież oni nie decydowali o tym, że są na przykład z ciemnej strony, a ich fani tak uważali. (śmiech) Podobnie jak ja nie decydowałem o tym, by znaleźć się po jasnej.

Onar: Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Taki miał pomysł na płytę i OK, nie mam z tym większego problemu. Może Volt czuł, że miał do tego prawo, bo wydawał składanki i poniekąd był ojcem warszawskiej sceny robienia bitów? Nie mam pojęcia. Trzeba o tym porozmawiać z Sebkiem.

Został poruszony temat pieniędzy, kiedy to w latach 90 raperzy nie rapowali tak jak teraz o tym co mają. Niektórzy po dziś dzień mają z tym pewien problem, czy społeczeństwo wpływa na to?

Onar:  Ja patrzę na to szerzej. Tu nie chodzi tylko o raperów, a o polskie społeczeństwo. Obnoszenie się z sukcesem jest u nas wciąż nie najlepiej postrzegane. Ludziom nie podoba się, jeśli ktoś ma na ręce zegarek za 20 tysięcy złotych. Podchodzą do tego na zasadzie: niby wszystko fajnie, ale jednak nie musisz mówić, ile on kosztował. Choć uważam, że teraz się to na szczęście nieco zmieniło.

Pezet: Mam wrażenie, że np. kawałek Włodka „Nie dla sławy i nie dla pieniędzy” został źle zrozumiany przez środowisko. Pamiętam, że przyjechałem kiedyś pod Stodołę i zobaczyłem Moleściaków w bardzo drogich, jak na tamte czasy, ciuchach Lacoste i najnowszych butach Nike. Nie zazdrościłem im tego, bo uważałem, że raper ma mieć kasę i może sprzedawać swoją muzykę, ale nie powinien robić przypałowych ruchów typu reklamowanie mleka czy jogurtu. Dla mnie zawsze w rapie ważny był ten etos „hood rich”. 

Na sam koniec wywiadu Pezet i Onar mówili o tym, czy żałują, że powrót nastał dopiero teraz.

Onar: Nie. Cieszę się, że możemy go wydać teraz. Nagraliśmy go z zajawką. Nikt nam nie mówił, że musimy go wypuszczać, bo tak trzeba albo dlatego, że pobraliśmy już zaliczki – nic z tych rzeczy. Chcieliśmy nagrać krążek jak kumpel z kumplem i to się nam udało. A że trwało to tak długo? Nie jest to dziś istotne. W międzyczasie nagrywaliśmy jakieś pojedyncze kawałki, ale nigdy nie było ich tyle, że mogliśmy poważnie myśleć o wydaniu płyty wcześniej.

Pezet: Nowa płyta będzie mocno hiphopowa, w nowym stylu. Album na pewno będzie się różnił od mojego ostatniego wydawnictwa, ale to nic nowego, bo płyty Płomienia przecież zawsze były inne niż moje solówki i rzeczy Onara. Będzie na niej dużo osiedlowych treści.

Cały wywiad dostępny TUTAJ!

Podobne wpisy
Popularne