/
20 kwietnia 2019
/

Największe beefy w Polsce! (Cz.1)

Nie ma chyba osoby słuchającej rapu która nie lubiłaby śledzić konfrontacji słownej pomiędzy raperami. Podczas beefu nie dość, że gwiazdy dbają o to, żeby pokazać się z jak najlepszej strony (w końcu słuchacze bacznie obserwują kto wypada lepiej, a kto gorzej), to jeszcze słyszymy najbardziej kreatywne pancze i wyzwiska jakie tylko możemy sobie wyobrazić. W Polsce mamy ich akurat całkiem sporo,subiektywnie wybraliśmy więc tylko te najciekawsze, dzisiaj przedstawimy wam cztery z nich:

 Peja i Tede

Każdy kto miał jakąkolwiek styczność z rapem musiał słyszeć o tym konflikcie. Wszystko zaczęło się w 12 września 2009 roku, kiedy to na swoim koncercie Peja nawoływał swoich fanów do pobicia 16-latka który gdzieś w tłumie pokazywał raperowi środkowy palec. Oczywiście Ci przyjęli to dosłownie, czego efektem było dość poważne pobicie nastolatka. Sprawa nie przeszła obojętnie przez całe środowisko z rapem związane, ale w sposób najbardziej atakujący Ryśka skomentował to Tede:

Gratulacje Rysiu, naprawdę jestem kur*a dumny, że biorę udział w tym samym przedsięwzięciu pt. „polski hip-hop”. Żenada, kur*a

Po tym wszystkim konflikt zaczął się na dobre, chwile później Peja kilkukrotnie obraził Tedego podczas koncertu i freestyle’u w Fonobarze w Warszawie. Raperzy zdecydowanie postawili na to, żeby jak najmocniej się obrażać bez względu na jakość czy aspekty muzyczne. Ataki w kawałkach rozpoczał Tede wypuszczając N2E czyli poprawkę do swojego albumu składającą się z trzech dissów na Peję. Peja odpowiedział również trzykrotnie, za pomocą utworów jak: Wszystko na mój koszt,TDF (The Dick Fucker), czy Gruby Pojazd Tede 3.

Kawałki cieszyły się ogromną popularnością, cały beef rozpędzał się w niesamowitym tempie, a przy kolejnych dissach warto wspomnieć chociażby o kawałku „frajerhejt” nagranego przez Ryśka. Warto wspomnieć, że Peja za wszelką cenę odwoływał również koncerty Tedego w Poznaniu przekonując organizatorów na wszelkie sposoby. Panowie oczywiście nadal za sobą nie przepadają, raperzy przestali jednak wyzywać się w kawałkach i pozwolili odłożyć cały konflikt na plan dalszy, co prawda na chwile zyskał na intensywności podczas wzięcia udziału Peji w programie nagrywanego przez TVN „Agent Gwiazdy”, wszystko jednak odbyło się bez większego echa i Panowie nie biorą udziału aktywnie w konflikcie.

Bedoes i Filipek

Beef z roku 2017, czyli całkiem świeży. 22 marca przy okazji wywiadu Winiego z Bedoesem, Bedi na pytanie „Kto jest najch*jowszym raperem?” odpowiedział:

Najchujowszym raperem w Polsce jest chyba Filipek, słyszałeś jego numery? Są ku*wa gównem, człowieku, jak on nawija, nie ma w ogóle flow. Może teksty ma jakieś filozoficzne – na tych jego studiach, czy gdzie to tam on chodzi, może szanują takie teksty. Fajnie, że są lityczne i techniczne, ale to w ogóle nie ma wydźwięku

Na odpowiedź Filipka nie trzeba było długo czekać, nagrał on „Odę do Borysa” którą możecie znaleźć tutaj:

Oda do Borysa

Bedi podchwycił recytacje napisanych przez siebie wyzwisk, czego efektem był tren, możecie go znaleźć na platformie YouTube po reuploadach, ponieważ został on przez Bedoesa usunięty. Ostatnie słowo jednak należało w tej sytuacji do Filipka i jego sonetu milickiego, po tym niektórzy uznali beef za skończony ze względu na długo trwającą ciszę zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.

Kolejny atak pojawił się jakiś czas później na bitwach freestyle’owych, gdzie Filipek często pojeżdżał Bedoesa. Ze strony Borysa wyszedł później pierwszy diss, był to kawałek „Aby śmieć miał znaczenie” (tytuł nawiązywał do płyty rapera „Aby śmierć miała znaczenie”). Borys zarzucał Filipowi wybijanie się na jego sławie aby lepiej wypromować swoją płytę. Filipek ponownie odpowiedział bardzo szybko, tym razem był to diss „Mówię o Twej karierze” gdzie w dużym skrócie Filip odniósł się do poziomu edukacji Bedoesa, oraz do oskarżeń w jego stronę o pedofilie. Zaczepił również w kawałku Kubiego. Po tej wymianie ponownie nastała przerwa, którą zakończył zapowiedziany wcześniej diss ze strony Borysa pt. „Pinokio” wyjaśniając zarzuty i odpowiadając jeszcze kilkoma swoimi. Ostatni diss ze strony Filipka to „Łakałakałaka”, ostatnie słowo należało do Borysa i dissu „Rocket jump”. Panowie później kilkukrotnie się jeszcze zaczepiali, były to jednak pojedyncze sytuacje, a nie ponowne napędzanie beefu.

Deys i SB Maffija

Z szeregów zostają wyp*erdoleni: Deys za przyjście na koncert SB MAFFIJI w SUKIENCE K*RWA JEGO MAĆ,a także za to, że nawet jego własny brat powiedział o nim, że jest pedałem…

Takimi słowami po jednym z koncertów w Rzeszowie wytwórnia SBM podzieliła się na swoim facebooku. Beef był bardzo krótki, ale jak widać – intensywny, stąd umieszczamy go w tym zestawieniu. Deys odpowiedział w następujący sposób:

Po pierwsze sukienkę za którą wpierdalają SB MAFFIJI można nabyć na UrbanFlavours.pl :v Polecam. Po drugie BIAŁAS. Wyjebać z SB to byś mnie kurwa mógł gdybym tam jeszcze był. Po trzecie mój brat jest kurwa ZNIESMACZONY (zważ na słowo) tym kłamstwem ale zarzutów odnośnie „pedalstwa” nie będziemy rozkminiać bo mało czasu (wiesz, dziewczyna praca :*)

Wszelkie zarzuty i ostrzeżenia odnośnie wstąpienia do Sb okazały się słuszne. Wiadomo że Lanka i Queby to nie dotyczy. Jest jeszcze kilka osób do których mam neutralny stosunek bo najzwyczajniej w świecie ich nie znam. Tak czy inaczej to co ty żeś tam Białas odjebał to jest kurwa największe umysłowe dno. Chodzący dowód na to, że istnieją również „podludzie”. Twój Dejsik” .

Deys nagrał również kawałek „Dress” będący atakiem w stronę Białasa i Tomba. Odpowiedzią na diss Deysa był „Roast Dawida Czerwiaka” nagrany przez większość składu SBM. Trwał on aż 16 minut! Kolejny atak ze strony Deysa to „Coming Out Dawida Czerwiaka”. Był on co prawda krótszy, ale prawie 9 minut to również wyjątkowo długi czas jak na jeden kawałek. Ostatnie słowo należało jednak do SBM, tytuł „Rap Analytics” był aż 20 minutowym dissem w stronę Deysa, jak widać raperzy z wytwórni SBM mieli bardzo dużo do powiedzenia! Kilka dni później Deys opublikował na swoim fanpage’u oświadczenie, że nie dostaniemy odpowiedzi z jego strony i na tym beef się zakończył. Konflikt bardzo krótki, nie można jednak powiedzieć, że nie należał do wybitnie aktywnych!

Białas i Śliwa (SBM vs AC)


Ponownie jedną z głównych ról w tym konflikcie gra współtwórca wytwórni SBMBiałas. Wszystko zaczęło się od kawałka „Fake MC” nagranego przez Śliwę, Bandurę, i Fishera. Kawałek był atakiem w stronę SB Maffiji, Śliwa udostępnił na swoim fanpage słowa mówiące o tym, że kawałek jest o fake gangsterach z SB Maffiji. Patrząc na całokształt beefu ta zaczepka nie wyszła na korzyść Śliwie oraz całemu Aspirato Crew. Reprezentanci SBM chwilę później udostępnili kawałek „Go-tu-jemy kompot” odpowiadając na zaczepkę Śliwy.

Podsumowując, raperzy z AC odpowiedzieli jeszcze trzykrotnie, zaczynając od „Lunch Time” w wykonaniu Śliwy, przez kawałek Bandury – Irich Ramirez Sanchez, kończąc na nagraniu całego AC – PARAiTomb Pictures. SB Maffija odpowiadała w o wiele lepszym stylu, co potwierdzają chociażby łapki w górę przy dissach na platformie Youtube czy komentarze. Nagrany przez raperów z SBM kawałek Aaa bzdura, czy utwory: Białasa -Yeah Yeah, Tomba – Fuck Aspiratio, Solara – Dziękujemy serdecznie spotkały się były często pozytywnie komentowane, zebrały również większe grono słuchaczy, którzy opowiedzieli się po stronie SBM.

Beef miał zakończyć się spotkaniem dwóch ekip na Warsaw Challenge, ostatecznie jednak nie doszło do użycia siły, gdyż Aspiratio zarzucając, że SBM bierze po 20 osób na spotkanie, odpuściło starcie. Pojawiły się oskarżenia w stronę Białasa mówiące o tym, że podczas całej sytuacji ciągle pilnował go brat, oraz że Solar się najzwyczajniej w świecie wystraszył i odpuścił. Według SBM jednak to Śliwa bał się wyjść na solo z Białasem, a chłopaki z Aspiratio stwierdzili, że już bić się nie chcą i liczą na to, że zakończą konflikt poprzez rap.

Podczas tego beefu z pewnością SBM zyskało bardziej pozytywny odbiór ze strony słuchaczy, grono opowiadające się jednak za Aspiratio nie może kategoryzować tego starcia jako brutalnie przegrane. Nie mamy wątpliwości jednak, że beef ekipie z Poznania wyszedł zdecydowanie na niekorzyść chociażby ze względu na to, że wiele osób odsunęło się od grupy uznając zaczepkę Śliwy za całkowicie niepotrzebną.

 

 

Podobne wpisy
Popularne