/
3 marca 2019
/
Recenzje

PRO8L3M – Widmo – Witamy w wieku depresji! RECENZJA!

fot. Michał Kluska

No to będzie PRO8L3M!

1 marca miała miejsce oficjalna premiera nowego, drugiego już, longplay’u duetu PRO8L3M. Ich pierwszy pełnoprawny album okazał się powiewem świeżości, a jak na tym tle prezentuje się „Widmo”?

Po pierwsze na pewno zaskakuje – single wcale nie oddają tego, jak tak płyta tak naprawdę brzmi. „Jak Disney” to w obliczu całej płyty kawałek wręcz komiczny tekstowo, „Interpol” jest odpoczynkiem pod względem bitowym. Jest ciężko, smutno, postindustrialnie. Nie wszyscy przebrną przez nietypowy mix/mastering materiału. Momentami przesterowany, tworzący przytłaczający klimaty. Duet jednak pierwszy raz postanowił zastosować znienawidzoną wtyczkę przez konserwatywny lud, jaką jest Autotune. Moim zdaniem była ona tu wręcz potrzebna, aby zachować pewnego rodzaju równowagę, co nie zmienia faktu, że to nadal najbardziej mroczny materiał PRO8L3M.

Odwołując się do singli, na których Steez pokazał zupełnie inne klimaty niż te, dla których nas przyzwyczaił, fani mogą być spokojni. Na całej reszcie płyty przechodzi on samego siebie. Mieszane są gatunki z lat 80, syntezatorowe bity w mrocznym klimacie, zachowując klimat, który pokazuje nam od 2013 roku z rapowym sznytem. Zaskoczeniem dla wielu z Was będzie na pewno fakt zastosowania mnóstwa cut’ów na tej płycie. Gdy myślałeś, że „Pirelli” się już kończy niczym na gościnie Rogal’a DDL, u Sariusa, wlatuje Kosi JWP, co jednak jest cut’em z utworu „Jeden”. „VI Katastrofa” lub „112” to czysty kunszt producencki. Trzeba także dodać, że płytę charakteryzuje mnóstwo sampli wokalnych, którymi jak nikt inny Steez potrafi się bawić. Najlepszym tego przykładem jest zastosowanie ich w „Crash Test” – co więcej, to mój faworyt z „Widma”.

Bo to ta­kie łat­we, ciche, bez­krwa­we sa­mobójstwo bez śmierci. – William Wharton

Takimi słowami można podsumować wizje oraz myśli przelane na płytę. Wszechobecną ciężkość czuć od początku, chociaż użyto autotun’a tekst pokazuje depresyjną wizję świata, która odwołuje się co jakiś czas do tak strasznego czynu jakim jest samobójstwo:

Najgorsze, co możesz zrobić, to przetrwać

Nikt nie jest szczęśliwy, to wszystko na niby

O śmierć musisz żebrać

„Rotterdam” to tak naprawdę Intro tego albumu, a raczej jego konkretnej części – Będzie mrocznie, ciężko i smutno. I w stylu Oskara. Rap offbeatem, liczne storyteling’i, uliczny slang przeplatany z filozoficznymi wersami – wszystko, za co go pokochaliśmy. Zaskoczeniem jest to, że dosyć dużo wersów na „Widmie” postanowił odśpiewać.

„USB” to smutna opowieść o rozstaniu, braku zmian oraz o wspomnieniach, które zostały w formie zdjęć właśnie na nośniku USB. Refren przywodzi na myśl inny kawałek duetu, czyli „Tori Black‚.

A Wy? Dyskretny uśmiech, złota biżuteria

A My? IWC F10 blue imperial

A Wy? Wygodne życie, szampan w nocnych klubach

A My? Przekręty i w zawiasach pucha

Tori Black – PRO8L3M

Ja i koleżcy, popatrzysz na gęby

Pocięte przez pojebane zapędy

My to pojebane weekendy

Wy to wyciąganie nas z komendy

USB – PRO8L3M

Następny numer to Jak Disney. Każdy fan zdążył już sprawdzić ten singiel. Na syntezatorach melodia z refrenu Mandaryny wydaje się żartem, ale to jednak fakt. Mimo wszystko na tle innych utworów, jest odpoczynkiem od ciężkich i smutnych refleksji rapera. Warto jednak wspomnieć o wkładzie Steeza w ten utwór – Pierwsza zwrotka producenta w historii PRO8L3M. Dla mnie, jak na pierwszy raz wypadł bardzo dobrze.

Crash Test to najbardziej refleksyjny numer na płycie. I trzeba to powiedzieć – ta płyta jest bardzo personalna. Nie jest wcale odległą historią, jak wielu z nas zakładało po zapowiedziach. To wizja świata, który już istnieje – tylko tutaj dostajemy jego eskalacje. Oskar śpiewając, opowiada o swoich ciężkich relacjach z matką oraz jaki istotny w naszym życiu jest czas, który często ludzie zamieniają na pieniądze, które jednak staja się niczym. Jako dziecko po śmierci matki płakałby, dzisiaj już nauczony doświadczeniami milczy. Rapując wyraża on jednak chęć śmierci ze swoją wybranką oraz jak często ją okłamuje, tak samo, jak okłamywał swoją matkę. Na końcu dostajemy wizję śmierci po zażyciu morfiny w połączeniu z alkoholem. Odnosząc się do bitu, dostajemy tu wszystko. Zmieniające się tempo, sample wokalne czy też klimat całej płyty w jednym tracku. Dla mnie jeden z najlepszych numerów duetu w historii ich działalności.

„Monza” to „PRO8L3M BANGER”. Takim mianem można by określić ten numer. Co ciekawe, nawet w takim utworze Oskar postanowił nawiązać do samobójstwa. Nie ma co się nad nim rozwodzić, jest po prostu idealnym utworem do szybkiej jazdy samochodem.

To nie był Film z Arturem Rojkiem to eskalacja smutku, przytłoczenia. No to mamy MYSL8VITZ. Jest to reinterpretacja utworu tego znanego rockowego polskiego zespołu. O wiele mroczniejszych od oryginału, przez to czujemy, że jest on prawdziwszy – chyba o to chodzi w rapie? Jeżeli, kiedyś Artur Rojek zdecydowałby się na współpracę z PRO8L3M jeszcze raz, to liczę na całą płytę. Artysta wpasował się idealnie swoim głosem w WIDMO, które swoim klimatem daje do zrozumienia, że żyjemy w chorych czasach.

„National Geographic” jest najstraszniejszym numerem, ze względu na to, z jakim spokojem Oskar na tekst rzuca smutne wizje obecnego świata. Bit wydaje się tu tylko tłem, ale jakże ważnym. Steez pokazuje na tym kawałku, że siła momentami tkwi w prostocie. Dla mnie jednak najgorszy numer na płycie.

Pirelli zaskakuje. Jak wspominałem, cut wjeżdża tu jak Rogal DDL na numer Sariusa. Z zaskoczenia. I właśnie taki jest cały ten numer, zaskakujący. Podróże autem, wypadki samochodowe. I znowu mamy PRO8L3M, bo bit mi rozwalił łeb.

Na jednej z planet układu słonecznego

Siedzę z koleżką kopcę bata grubego

Co z tego że nie jeden widzi w tym coś złego

Rada: Masz swoje życie odpierdol się od naszego

Witamy w poradni telefonicznej dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym

Dwudziesty pierwszy wiek wiekiem samobójców? Zmiana zastosowania numeru 112. Sklep dla samobójców? Raczej cały świat. Przesłanie jest arcytrudne, ale czy właśnie w to nie brniemy? To chyba chwila, żeby porozmawiać trochę o ogóle tego albumu. Mimo podobnej tematyki numerów jest jednak różnorodnie. Zmiany klimatu nie są tu może zbyt odczuwalne, ale zabawa bitami już jak najbardziej. Jest profesjonalnie, tekstowo problematycznie do przełknięcia i dlatego wielu z was ten album po prostu się nie spodoba. To nie jest PRO8L3M w stylu: „Nachlasz się i zapominasz”. To coś bardziej w klimaty tego wersu:” Odkręćmy gaz lub skoczmy z mostu, orzeł reszka”. I nawet mnie wielkiego fana tej ekipy przytłacza ten klimat. Może trzeba będzie do tej płyty dojrzeć.

Czy jednak wszystkie myśli są tak brudne jak toksyczne morze?

Oby nie, bo utoniemy w syfie, który dziś przetworzę

Jutro już o nim zapomnę, topiąc w ścieku przyzwyczajeń

Jest chyba czas, by zmienić to, czy źle mi się wydaje?

„VI Katastrofa”. Czekam na Interpol. Jestem zmęczony. Bit co prawda jest cudowny, ale nawijka już wydaje się dla mnie zbyt przytłaczająca.

I wlatuje Interpol a ja w raju. Po przesłuchaniu 11 kawałków, okazuje się cudownym numerem chociaż smutnym, mającym nutkę optymizmu. Kiedy kończymy „tańczyć Flamenco”, dostajemy po łbie WIDMO. – Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi. Zwieńczenie całej płyty, bo właśnie podczas odsłuchu zadałem ich sobie zbyt dużo, a nie znajdowałem żadnego wyjścia.

Przesłuchiwałem ją 7 razy, więc zdążyłem sobie wyrobić opinię. To zdecydowanie najlepszy album PRO8L3M’u, mimo że uważam, iż jest tu trochę numerów przepełnionych treścią i mastering jest jednym z najbardziej specyficznych, jakie zaserwował nam duet, ale mi osobiście to się spodobało. Momentami jest zbyt ciężko, 5 kawałków przed Interpolem z taką mocną treścią to jednak za dużo. Zabrakło mi tu jeszcze jednego lżejszego numeru.

Ocena albumu 9/10

Podobne wpisy
Popularne