/
2 marca 2019
/
Recenzje

Małpa „BLUR” – Recenzja płyty

Łukasz „Małpa” Małkiewicz – toruński raper mający obecnie 33 lata.

Jak to było?

Każdy z nas chyba pamięta jego gwałtowne przejście z podziemia płytą „Kilka numerów o czymś” w 2009 roku. Wtedy zrobił on wiele zamieszania na polskiej scenie. Sprzedał wiele płyt, zebrał masę fanów. Nie ma co się dziwić ta płyta była naprawdę na wysokim poziomie. Wiele lat trzeba było czekać na kolejny projekt artysty. W 2016 roku pojawił się tym razem w pełni legalny krążek „Mówi„, który bez wątpienia nie odstawał poziomem wykonawczym od poprzedniego dzieła. Następny projekt „Rottenberg”zrobiony w 2017roku wspólnie z Mielzkym oraz duetem producenckim The Returners, odbiło się echem, ale tylko na chwile. Ludzie niestety szybko zapomnieli o tym mini albumie.

Wreszcie w 2019 roku, a dokładnie 22 lutego otrzymujemy album „Blur„. Pisząc tę recenzje wiele czasu zbierałem myśli. Nie do końca da się opisać uczucia, które czujemy podczas odsłuchu tego LP.

Co to ten Blur?

Jest to 11 numerów mających w sobie emocje, ale niestety nie są one powodem do uśmiechu. Raper poprzez wersy, wyraża wielki smutek i ból o wszystkim co go spotkało. Zaczynamy od kawałka „Wisła skuta lodem„. Rozpoczynają się rożne porównania odnośnie tytułu numeru. Odczuwamy coś, jakby Małpa nie mógł znaleźć swojego miejsca na ziemi. Kolejny numery z gościnnym udziałem Sariusa, „Nie wiem co będzie jutro” Nie wiem czy można określić to jako banger. Uważam, że jest to po prostu numer, który bitem maskuje bardziej tę przykre uczucia, które są przekazywane w tekście. Dalej możemy pisać o tych numerach w bardzo podobny sposób. Zmieniają się bity, zmieniają się słowa, lecz uczucia i żal towarzyszy wszystkim utworom. Należy znaleźć kilkadziesiąt minut ciszy, spokoju, założyć słuchawki bądź dać to na dobre kolumny i po prostu wczuć się w stan, który otrzymujemy podczas odsłuchu płyty.

Małpa boi się o siebie. Nie wiem czy jeszcze się zobaczymy / Czuje, że mogę nie przetrwać najbliższej zimy. Choroba, problemy ze zdrowiem powodują bardzo nostalgiczne myśli artysty. Czy na prawdę jest aż tak źle? Szczerość na tym albumie przechodzi ponad normę. Nie każdy ma w sobie tyle odwagi aby powiedzieć tyle prawdy o sobie przez muzykę. W dodatku ze świadomością, że odsłucha to wielu ludzi. Skłonność do alkoholu w celu chwilowego przytłumienia cierpienia, które raper posiada w chwili pisania, nagrywania oraz swojego życia.

Skąd takie dźwięki?

Przejdźmy teraz do przyjemniejszej części tej wypowiedzi, jeśli można tak powiedzieć, a chodzi zasadniczo o kwestie produkcji. Magiera – wybitny producent , który po raz kolejny pokazuje poziom i klasę bitów na tym albumie. Różnorakie brzmienia od spokojnych kompozycji po mocne uderzenie, które piętnuje całe numery. Dopasowanie muzyki do słów jest wręcz idealne. Reasumując jest to kawał dobrej roboty jeśli chodzi o warstwę muzyczną tego CD.

Nie dla każdego?

Kończąc to można śmiało stwierdzić, że nie każdemu spodoba się ta płyta. Nie wszyscy mają ochotę na takie emocje podczas słuchania muzyki. Będą pewnie tacy którzy się z tym utożsamią, ale i  osoby, które to skrytykują. Jednak w mojej opinii warto posłuchać tego albumu, postarać się zrozumieć przeżycia artysty. Nie ma się co dziwić, że nawija on o takich rzeczach skoro jest w takiej sytuacji życiowej.

Małpie życzymy przede wszystkim zdrowia, poprawy spraw, o których słyszymy na albumie „BLUR”, wydawania kolejnych płyt oraz abyśmy mogli usłyszeć następny album o zupełnych przeciwieństwach tego co było teraz.

Ocena płyty 9/10

 

 

Podobne wpisy
Popularne